
Dlaczego nie ma stuprocentowo skutecznych zabezpieczeń? Skąd włamywacze biorą sprzęt? Jak samodzielnie i bez specjalistycznych narzędzi można dostać się do zamkniętego auta?
Złodzieje gustują przede wszystkim w autach z koncernu Volkswagena
W ubiegłym roku najczęściej kradzionym autem był VW Golf (991 egzemplarzy), na drugim miejscu uplasował się Passat (681 sztuk). W ścisłej czołówce listy mieszczą się jeszcze Audi A4 i A6, Honda Civic, Seat Leon i Toyota Corolla. Przypadek? Absolutnie nie!
Powodów kradzieży aut jest kilka
Przede wszystkim są to auta bardzo popularne na polskim rynku, a co za tym idzie, łatwo znaleźć na nie klientów – i to zarówno na kompletne pojazdy, jak i na części pochodzące z rozbiórki skradzionych egzemplarzy.
Rynek jest olbrzymi, bo np. częścią mechaniczną czy elektroniczną wymontowaną z VW Golfa może być zainteresowany zarówno właściciel np. Skody Octavii, jak i Seata Leona czy nawet Audi TT.
Bliskie pokrewieństwo techniczne ma dla złodziei jeszcze jedną zaletę – bardzo ułatwia kradzież, bo pozwala używać do otwarcia i odblokowania wielu modeli tych samych bądź przynajmniej zbliżonych narzędzi.

Zwykle jest tak, że kiedy na rynku pojawia się nowy, potencjalnie „chodliwy” samochód, przestępcy starają się go np. wypożyczyć (całkiem legalnie, np. z wypożyczalni) lub nawet kupić.
Następnie rozbierają go i poszukują słabych punktów. Specjaliści od zamków sprawdzają, w jaki sposób można pokonać mechanizmy blokujące drzwi, eksperci od elektroniki szukają słabych punktów w sterownikach i immobiliserach.
Niekiedy poważnym ułatwieniem jest zdobywana nielegalnie dokumentacja warsztatowa przeznaczona dla autoryzowanych serwisów.
Producenci często zostawiają jakieś „tylne drzwiczki”
Które w sytuacjach awaryjnych mają pomóc np. pracownikom serwisów czy assistance dostać się do zablokowanego auta. Oryginalne komputery serwisowe dysponują funkcjami pozwalającymi na obejście immobilisera i np. doprogramowanie dodatkowych kluczyków. Najpóźniej po kilku tygodniach od pojawienia się nowego modelu na rynku „fachowcy” mają na niego sposób, a bardzo często nawet i odpowiednie, przygotowane specjalnie pod jego kątem narzędzia.
Tego typu wiedza jest cenna – bywa, że „patenty” są sprzedawane za grube pieniądze. Po pewnym czasie instrukcje przeciekają do internetu – ktoś, kto wie, jakie zadać pytanie, znajdzie jej choćby za pośrednictwem wyszukiwarki Google.
http://www.auto-swiat.pl/eksploatacja/j ... x4kr#fp=as

